Rozdział oo4
Demi's Pov.
Obudziły mnie promienie słoneczne. Otworzyłam oczy, przechodząc do pozycji siedzącej. Rozciągnęłam się. Po zrobieniu tego, zauważyłam, że nie było już Justina na moim fotelu tak jak powiedział : "A nie mógłbym zostać? Bo ja też jestem zmęczony. Rano mnie już by nie było. Nie muszę spać z Tobą w łózku, mogę również na fotelu się zdrzemnąć. Proszę Cię, nie mam już sił. - błagał mnie. " Zobaczyłam, że leży tam jakaś karteczka. Szybko wstałam z łóżka i podeszłam do fotela. Chwyciłam ją i zaczęłam czytać :
" Dziękuje jeszcze raz, że mogłem u Ciebie się przespać. Słodko śpisz. btw. sama chrapałaś :P
Justin xx "
Westchnęłam, odkładając karteczkę na biurko. Ale ja nigdy nie chrapałam. - powiedziałam sama do siebie. Udałam się w kierunku okna aby je już zamknąć. Po skończeniu, zeszłam na dół do kuchni. Tak w piżamie. Dziwne? nie sądze. Gdy już byłam w kuchni, moim oczom ukazał się nie jak kto inny jak sam JUSTIN DREW BIEBER! Siedział z moimi rodzicami i rozmawiali o czymś. Nawet byli czymś rozbawieni. Ale jak oni mogli normalnie ze sobą gadać? Pytam się, jak mogli? Był w więzieniu. Nawet o nim było głośno w Tv. A no tak.. oni ciągle pracują a potem są zmęczeniu, że nie mają kiedy Tv włączyć. Ale w weekendy mają wolne. Tylko szkoda, że gadali o nim w ciągu tygodnia. Podeszłam do rodziców nie zwracając uwagi na chłopaka.
- Cześć. - uśmiechnęłam się do rodziców.
- Hej córeczko. Jest gość do Ciebie. - powiedział tata, pokazując na szatyna.
- Hej kochanie. - puścił do mnie oczko, wstając i podchodząc do mnie. Pocałował mnie w policzek.
- Słodka z nich para. A co Ty sądzisz Chris? - powiedziała mama do taty.
- To samo uważam Amanda. - odpowiedział uśmiechnięty tata.
No super. Już musiał nagadać moim rodzicom, że jesteśmy razem. No poprostu fajnie! Przecież przed nimi nie musimy. Tylko na ulicy i w szkole.
- Skarbie, czemu jesteś jeszcze w piżamie? Przecież wczoraj się umawialiśmy, że rano pojedziemy na festyn. - wyszczerzył się do mnie.
Jaki festyn? Ja o niczym nie wiedziałam. Nawet się z nim nie umawiałam. Miałam inne plany takie jak oglądanie Tv i jedzenie moich ulubionych lodów. Ale no cóż.. zmiana planów.
- Przepraszam, zapomniałam. Przecież sam wiesz, że mam krótką pamięć. - lekko się uśmiechnęłam do niego.
- Spoko. To leć szybko na górę się ubierz w normalne ubranie i idziemy. - pocałował mnie w policzek i popchnął mnie w stronę schodów abym już poszła. Zrobiłam to i weszłam do swojego pokoju aby się przebrać.
Justin's Pov.
- Spoko. To leć szybko na górę się ubierz w normalne ubranie i idziemy.- pocałowałem ją w policzek i popchnąłem ją w stronę schodów aby szybko poszła się ubrać. Posłusznie to zrobiła. Grzeczna dziewczynka. - uśmiechnąłem się pod nosem.Wróciłem do jej rodziców i kontynuowaliśmy dalej naszą rozmowę.
- Ale naszej córce znalazł się wkońcu tak dobry chłopak. - powiedziała cała szczęśliwa mama Demi.
- A co? Nie trafiła nigdy na dobrego? - zapytałem, udając, że się przejąłem.
- No, akurat nie. Ona ma za dobre serce. Każdemu chłopakowi pomagała. Potem wszystko przeobrażało się w związek. Wszystko ładnie, pięknie dopóki nie dowiedziała się , że była zdradzana z innymi dziewczynami. To ją zabolało. Ale nie tylko to ją bolało, ale i również to że chłopaki się do niej potem nie przyznawali. Ale dużo by o tym mówić. Mam nadzieję, że Ty jesteś inny.. lepszy i rozsądniejszy. - powiedział tata Demi.
- Rozumiem. - odpowiedział wzdychając. Na serio tak miała? Nie wiedziałem o tym. Mimo, że wszystko wiem to raczej już nie wszystko.
- Ale to nie wszystko. - zakomunikowała jej mama. - mimo, że na zewnątrz jest silna to w środku jest miękka.
- Ale również jedno wydarzenie pogorszyło sprawę. - tata Demi spuścił głowę na dół, a jej mamie popłynęła jedna łza. - Rok temu, jej najbliższa babcia umarła. To ją bardzo bolało, bo mówiła wszystkie swoje problemy. Mówiła więcej jej niż mi. Była zamknięta w sobie przez kilka miesięcy. Była sama w szkole jak mogłeś chyba zobaczyć jak uczęszczacie do tej samej szkoły. Potem poznała Miley, Vanessę, Nialla oraz Harrego, którzy jej od tej pory nie opuszczają w trudnej sytuacji. Oni pomogli jej się pozbierać po tym wszystkim. Ale i tak będzie czuła ból po śmierci babci. Mamy nadzieję, że jak znalazła sobie wkońcu dobrego chłopaka to zapomni już o tym. - jej tata i mama się lekko uśmiechnęli.
- Dzisiaj akurat jedziemy na ten festyn u nas w centrum. Demi napewno będzie się dobrze bawić. Postaram się o to. - uśmiechnąłem się.
Nie wiedziałam, że ona tyle przeżyła. Boże..
- Dobra możemy już iść. - powiedziała do mnie Demi, podchodząc do mnie. Przejechałem ją wzrokiem od góry do dołu. Była ubrana w fioletową bluzkę na ramiączka z napisem : " Oczy mam wyżej ! ", krótkie jeansowe spodenki i czarne conversy. Na jej głowie były okulary przeciwsłoneczne. Włosy były rozpuszczone.
- Dobrze skarbie. Idziemy już.- wstałem i zasunąłem za sobą krzesło. - do widzenia! - pożegnałem się z jej rodzicami.
- Do widzenia!. - jej tata podał mi rękę a ja jemu po czym uścisnęliśmy je a mama się do mnie uśmiechnęła. Chwyciłem Demi za rękę i wyszliśmy z domu do mojego czarnego samochodu. Wsiedliśmy do niego. Włożyłem kluczyki do stacyjki i je przekręciłem. Po czym ruszyliśmy.
Demi's Pov.
Całą drogę nie odzywaliśmy się do siebie. Aż wkońcu Justin przerwał ciszę, zatrzymując samochód, ciągle patrząc przed siebie.
- Dojechaliśmy. Pamiętaj.. jak wysiądziemy już z samochodu, udajemy cholernie zakochaną parę, rozumiesz? - powiedział, przenosząc swój wzrok z przedniej szyby na mnie. Pokiwałam głową, że rozumiem. - ok, poczekaj. - wysiadł szybko i znalazł się po mojej stronie. Otworzył drzwi samochodu, podając mi rękę w celu pomocy w wysiadaniu z jego auta.
- Dziękuje. - chwyciłam jego dłoń i wysiadłam.
- A teraz nagroda kochanie. - powiedział Justin, pokazując palcem na swój prawy policzek.
- Za to? No chyba nie. - uśmiechnęłam się.
- Ok, sama tego chciałaś. - szatyn podniósł mnie, przerzucając przez swoje ramię.
- Puść mnie debilu! - wrzasnęłam, bijąc go swoimi pięściami o jego plecy. Tak i tak nic to nie dało.
- Jak mi dasz całusa. - zaśmiał się.
- Nie. - zrobiłam zamach moją prawą nogą i kopnęłam go z całej siły. Po czym puścił mnie, zwijając się z bólu na ziemi. Jego usta były skrzywione.
- Hahahahahahahaha, taki z Ciebie kryminalista, który siedział w więzieniu, zwija się teraz z bólu. Hahaha, dobry jesteś! - zaśmiałam się.
- Zamknij się! - wrzasnął na mnie.
- Sam się zamknij! Pamiętaj o udawaniu! - skrzywiłam ręce na swoich piersiach.
- Dobra. - podniósł się, nie trzymając się już tam gdzie zadałam mu ból.
- No to co? Idziemy na ten festyn? Chce już mieć to za sobą. zapytałam go, podchodząc sdo niego bliżej.
- Jasne kotku. - złapał mnie w pasie, całując mnie w policzek. Po czym zaczęliśmy iść w stronę naszego dzisiejszego celu. Całą drogę trzymał mnie w pasie. Pff.. czemu ja się na to zgodziłam? Przecież nie raz się na takim czymś przejechałam.. na pomaganiu. - westchnęłam.
- Coś nie pasuje? - chyba się wkurzył.
- Nie nic. Nie można westchnąć? - oburzyłam się. - Tobię też tak mówili w celi? - zapytałam, spoglądając na niego. Patrzył przed siebię.
- Nie mówili, bo miałem osobne pomieszczenie.- spojrzał na mnie tymi swoimi miodowymi oczami z kamiennym wyrazem twarzy. - ale zmieńmy temat, dobra? - uśmiechnął się do mnie lekko.
- Ok, ale chce tylko jedno wiedzieć.. przepraszam kilka rzeczy. Po pierwsze, skąd wiedziałeś gdzie ja mieszkam. Po drugie jak się do mnie " włamałeś ". Po trzecie, dlaczego wziąłeś mnie z rana na jakiś festyn, o którym nie wiedziałam, że idę. Po czwarte, czy zostawiasz gang. Po piąte, jak w nim nadal jesteś to czemu masz na to udawanie czas? - zapytałam.
- Skarbie, zadajesz za dużo pytań, na które nie powinienem odpowiedzieć. - wyszczerzył się do mnie - ale i tak Ci odpowiem. W kolejności zadawanych pytań przez Ciebie, odpowiem. Więc tak.. przede mną nikt i nic się nie ukryje. Jestem wysportowany i sprawny więc łatwo wszedłem na Wasze drzewo. Chcę aby policja pomyślała, że niby naprawdę Cię kocham i nie mogę bez Ciebie wytrzymać. To miał być niespodzianka, ten festyn. Nie wiem ale raczej nie a i jak narazie mam czas na to udawanie, bo szef nie daje mi zleceń abym znów do pierdla nie poszedł. - powiedział to wszystko nie mal na jednym wdechu.
Nieźle.. nawet zapamiętał wszystkie pytania po kolei. Jaki mistrzu. - pomyślałam po czym się zaśmiałam.
- Co Cię tak rozbawiło? - zapytał zdezorientowany. Zatrzymał a ja wraz z nim.
- Hahahaha, nic. Chodźmy dalej. - zaśmiałam się ponownie i poszliśmy dalej. Resztę drogi przebyliśmy w ciszy.
*
Podeszliśmy do kolejnego stoiska. Tym razem z naszyjnikami i bransoletkami własnoręcznie robionymi. Wzięłam jeden z naszyjników do ręki, oglądając go. Miał kolorowe koraliki powieszone na czarnym rzemyczku.
- Zobacz jaki ładny. - pokazałam Justinowi, który trzymał mnie od tyłu w pasie, naszyjnik.
- Podoba Ci się? - puścił mnie, biorąc ode mnie do ręki ten naszyjnik i patrząc na niego.
- Yhym, tylko szkoda, że nie wzięłam kasy. - skrzywiłam się, odwracając się do niego.
- Kupie Ci go. - powiedział. - nie musisz mi oddawać kasy. - uśmiechnął się do mnie.
- Ale.. ale.. - przegryzłam wargę.
- Nic nie mów. Jak bardzo będziesz chciała mi oddać to przy innej okazji to zrobisz. - odpowiedział. - biorę ten naszyjnik. Ile za niego dać? - zwrócił się do sprzedawcy, który stał do nas tyłem, pokazując co chce kupić. Ten momentalnie się do nas odwrócił by powiedzieć ile ma Justin za niego zapłacić. Gduy spojrzał na niego, zesztywniał. Jego buzia się otworzyła. Po jego minie było widać, że chyba wiedział i słyszał kim jest Justin Bieber.
- D.. d.. dla pana.. zz.. zz... za darmo! - bąknął z przerażeniem w oczach.
- Nie no prosze, ma pan tu 100 dolarów i reszty nie trzeba - położył mu pieniądze na stoliku, uśmiechając się życzliwie do sprzedawcy. Po czym złapał mnie za rękę abyśmy odeszli gdzieś z dala od tamtego stoiska i festynu.
*
Przyszliśmy do jakiegoś stawu. Nie było tam żadnych ludzi. Przecież był początek jesieni. Nawet pogoda sprzyjała na spacery i pikniki. Podeszliśmy do jednej z ławek i usiedliśmy.
- Odwróć się to założe Ci ten naszyjnik. - powiedział Justin. Posłusznie odwróciłam się do niego plecami, odgarniając swoje włosy na bok. Przełożył naszyjnik na przód po czym zapiął go na mojej szyi, który po chwili zawisł.
- Dziękuje bardzo. - odwróciłam się do niego.
- A proszę Cię bardzo. - uśmiechnął się do mnie.
- Jak taki zły chłopak może udawać tak dobrego człowieka? - zapytałam.
- Normalnie. - wzruszył ramionami.
- A to, że nie wziąłeś naszyjnika za darmo tylko dałeś mu 100 dolarów, nie żądając reszty? - skrzyżowałam swoje ręce na piersiach, żądając wyjaśnienia. Justin oblizał swoje usta, zastanawiając się nad odpowiedzią.
- Bo mam dużo kasy. Nie żal mi jej.
- Pff..
- No co słonko? - uśmiechnął się do mnie
- Aww.. NIC! nie ma tu ludzi by pokazywać, że jesteśmy razem! - wydarłam się na niego, wstając z ławki idąc trochę dalej.
- Nie bądź taka pewna. - odpowiedział jakiś mężczyzna.. napewno nie Justin. Z czego usłyszałam był blisko nas. Przeraziłam się. Czy powinnam się bać?
- - - - - - - - - - - - - -- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -- - - - - - -- - - -
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
22 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ.
Jak myślicie, jak potoczy się ta sprawa? ; oo
Na początku chciałabym podziękować za miłe komentarze i że tyle ich było ! ; oo KOCHAM WAS! ♥ Ale jeden komentarz był krytyką. Po pierwsze skarbie mam 16 lat #lol. Po drugie jak Ci się nie podobało to po co skomentowałaś/eś. Po trzecie jeśli uważasz, że " czytasz = komentujesz " i : 12 komentarzy = nowy rozdział " jest żałosne to lepiej zastanów się najpierw co piszesz. Bo ja poprostu chce być wkońcu doceniana. czy komuś się podoba moje pisanie, czy nie pisze sama dla siebie. Piszę to dla WAS! sprawić WAM przyjemność :)
Dziękuje Shawty, że mnie broniła przy tym komentarzu! ♥
Przepraszam , że długo czekałyście , ale nauka, poprawianie ocen itpe.
Dziękuje, że czekałyście! Kochane jesteście!
Ps. Przepraszam za błędy! ;<
Słodko :)
OdpowiedzUsuńojeju. o.O co to za gość się odezwał.?
OdpowiedzUsuńczekam na więcej. <33
O kuurczę, boje się ;oo
OdpowiedzUsuńco to za gościu ?
mam nadzieje ze szybko bedzie nowy :)
@magda_nivanne
Świetny <3
OdpowiedzUsuńCzekam na następny :D
asdfghj
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny :)
@luvmyjdb
łoooo czekam <33
OdpowiedzUsuńNMZC <3 Kooooooooooooooooooooooooooooooooocham to i czekam na nn ;**************** KOCHAM CIĘ I DZIĘKUJĘ CI BAAAAAAAARDZO ŻE TO PISZESZ ;*******************
OdpowiedzUsuńaaaaaaaaa zarąbisty. KOcham i tyle dawaj szybko następny i nie ma totalnego pojęcia co będzie dalej. Mam nadzieje że Justin sie w niej zakocha <33
OdpowiedzUsuńNiuniek
<3333 @NakedFlower1
OdpowiedzUsuńHsnxusbgsnsis chce następny!
OdpowiedzUsuń@OfficialVici
Booooosko <33
OdpowiedzUsuń♡ asdfghjkllkjhgfdsasdfghjklkjhgfdsasdfghjkjnhbgvtfrdeswazxdcfv gbhuy7tg6rfdeswzaxdcfvgbhbgyvftcrdxeszx ♡
OdpowiedzUsuńMI SIĘ MEGA PODOBA TO JAK PISZESZ I NIE PRZESTAWAJ <3 @ImWildBelieber
OdpowiedzUsuńBłagam dodaj w końcu nowy rozdział bo mnie zaraz rozsadzi nawet nie wiesz ile już czekam *o* ;-**
OdpowiedzUsuńkiedy kolejny?
OdpowiedzUsuńdsbjhasfdjgdfjgjdsfjdbdfs
OdpowiedzUsuńjakie zajebiste opowiadanie ... no ja nie moge prosze dodaj następny ...prosz e bez niego umieram ... :)
super!!!! :**************
OdpowiedzUsuń